Efekt jojo zagrożeniem nie tylko dla odchudzająch się

Przypatruję się ludziom. Przeglądam różne blogi. Czytam.  Wydaje mi się, że nie tylko patrzę, ale też widzę. Zastanawiam się. I tym (jakże twórczym) sposobem dochodzę do wniosku , że wszyscy działamy bardzo schematycznie. Nie chcę generalizować. Od każdej reguły zdarzają się wyjątki. Usystematyzował się jednak jakiś ogólny porządek życia, a marzenia wielu odnoszą się do tego, by go nie zakłócać. Zdarzają się też tacy którzy chcą więcej. I wtedy zaczynają się schody. Bo to co przyniesie los, przyjmujemy. Ale niestety nie dostajemy wszystkiego, czego wymagamy od siebie. W czym więc tkwi problem?

„Postęp nie ma większego wroga niż przyzwyczajenie.” Trudno się z tym nie zgodzić. Kto nie robił sobie planów, które chciał zrealizować, kto nie postanawiał, że zmieni swoje zachowanie, zacznie chodzić 3 razy w tygodniu na siłownię, będzie czytał więcej książek? Komu się nie udało? No właśnie. Podchodzimy wiele razy do postawionych sobie zadań, a gdy coś nam się uda, powracamy do dawnych przyzwyczajeń. Każdego z nas dotyka efekt jojo. No, nie do końca dosłownie.

Efekt jojo to wahania wagi związane z odchudzaniem. Innymi słowami? Ciało nie może przyzwyczaić się do nowej wagi. Często powodem jest to, że ludzie po zakończonej diecie powracają do dawnych nawyków. I dochodzimy do punktu wyjścia. 

Przyzwyczajenie, nawyk i pamięć mięśniowa

Ale żeby tak nie narzekać, powiem, że owe przyzwyczajenia czy nawyki w wielu sytuacjach nam pomagają. Dzięki nim nikt nie musi przypominać nam o myciu zębów czy przebraniu się w pidżamę przed pójściem spać. Pewne rzeczy robimy spontanicznie, bez zastanawiania się. Okazuje się, że nawet mięśnie mają swoją pamięć. Dzięki temu pewne rzeczy wykonujemy automatycznie i nie  musimy zastanawiać się za każdym razem nad procesem ruchu. Oczywiście najpierw trzeba przyzwyczaić się do wykonywania jakiejś czynności, działając świadomie. 

Zamiana przyzwyczajenia w nawyk

Jest wiele stron, na których „eksperci” podopowiadają jak zamienić przyzwyczajenie w nawyk. Najpierw jednak wypadałoby zrozumieć różnicę między tymi dwoma pojęciami. Nawyk jest działaniem pozbawionym refleksji. Dzięki niemu robimy coś automatycznie. I również dzięki niemu nie pamiętamy, czy zamknęliśmy drzwi od domu albo czy wyłączyliśmy kuchenkę. Przyzwyczajenie to też czynność zautomatyzowana, jednak jej wykonywanie wypływa z odczuwanej potrzeby. Przyzywczajeniem jest np. jedzenie w określonych porach.  Co robić, aby łatwiej byłoby wprowadzić zmiany do naszego życia? Można postawić sobie konkretny cel, sporządzić plan i co trudniejsze – trzymać się go, zapisywać swoje osiągnięcia, a potem się nagradzać. Najważniejsze jednak, aby nie rezygnować z podjętych działań. Żeby wykonywać coś automatycznie, trzeba się tego nauczyć. I przyzwyczaić do tego.

Efekt jojo nie tylko wśród odchudzających się

Jak pisałam wyżej, pojęcie efektu jojo odnosi się do osób, które powróciły po odchudzaniu do dawnej wagi. Jak nazwać więc powrót po zmianie pewnych przyzwyczajeń (niezwiązanych z utratą wagi) do dawnego trybu życia?  Dla mnie jest to też rodzaj efektu jojo. Nie widać go jednak tak bardzo. I może dlatego ludzie nie mają motywacji do ponownego podjęcia działania. Szkoda. Bo wszystko zależy od nas samych. Potrzeba jednak trochę wysiłku i samoświadomości. 90% naszych codziennych zachowań to nawyki. Jesteśmy sterowani. Jak roboty. Jednak róznimy się od nich tym, że możemy świadomie myśleć. Wykorzystajmy to. 

Wyrabianie nawyku trwa od 21 dni do 3 miesięcy. Czym to jest w stosunku do naszego życia i korzyści, które możemy czerpać z pozytywnych zmian? No właśnie. 

– skomentuj – zacznij obserwować bloga! – dołącz się do witryny google (po prawej stronie ) – obserwuj mojego bloga na bloglovin – napisz do mnie za pomocą formularza kontaktowego znajdującego się pod moim profilem


  • Ostatni akapit daje do myślenia. Niby to tak mało, patrząc "wstecz", a jednak tak dużo patrząc "w przód". Najgorsze jest to, że przyzwyczajenia bywają o wiele łatwiejsze i milsze do realizacji niż nowe zasady, których chcemy przestrzegać. Pewnie dlatego jest tak ciężko 🙁

  • Najgorsze jest to, że wielu ludzi (w tym czasami i ja sama), po prostu porzuca nowo nabyty nawyk po jednym "upadku". Myślę, że równie ważne jest zaakceptowanie tego, że jednorazowe niepowodzenie (np. zjedzenie tabliczki czekolady podczas diety) nie oznacza, że nie możemyjuż następnego dnia zacząć starać się na nowo.

  • Lubię, będę zaglądać! Efekt jojo dostałam po 4 latach. Po hormonach, więc nie wiem, czy się liczy. Miał mnie nie dopaść, jednak widać znajdzie sposób…

  • Temat mnie raczej nie dotyczy 🙂 Ale piszesz ciekawie 🙂 Pozdrawiam i zapraszam do mnie : http://because-i-like-dots.blogspot.com/

  • Utworzenie planu wiele ułatwia. Często jak skupiamy się na jednej rzeczy, to zapominamy o drugiej (np. zaczęłam dbać o włosy, zapomniałam o cerze). Ja utworzyłam sobie plan. W poniedziałek nakładam maskę na włosy, we wtorek robię peeling, a w czwartek maseczka na twarz itd. Teraz już to weszło w nawyk. Podobnie jest z łykaniem tabletek, przykładowo tranu. Połóżmy je w widocznym miejscu, za jakiś czas będziemy po niego sięgać automatycznie. Jeśli chodzi o ćwiczenia – gdy ćwiczysz regularnie jest ok, przerwiesz, bo zawsze znajdzie się jakaś wymówka i już nie jest tak łatwo do tego wrócić, wejść w rytm. Jesteśmy skomplikowanymi istotami pod względem budowy, każda komórka, cząsteczka odpowiada za coś innego, ale tak naprawdę jesteśmy prości i często niestety słabi. Ale odrobina motywacji i samozaparcia, a możemy wszystko 🙂

  • Nie spotkałam się wcześniej z takim sformułowaniem w odniesieniu do rzeczy,o których piszesz ale poniekąd masz rację. Z drugiej jednak strony jeśli zaczynasz coś robić, wprowadzasz jakąś zmianę na przykład codziennie wstawanie o godzinie 7.oo i udaje Ci się kilka razy, ale potem robisz wyjątek, jeden, drugi, kolejny i w efekcie śpisz nadal do południa to nie wiem czy nazwałabym to efektem jojo bo przecież nawet nie wprowadziłaś tej zmiany na dobre. Nie wykształciłaś w sobie żadnego przyzwyczajenia nawet więc nie można tu mówić o efekcie jojo. A jeśli uda Ci się przyzwyczaić do czegoś, chociażby do wczesnego wstawania i będziesz faktycznie to robić aż stanie się nawykiem to wątpię, żebyś wróciła do dawnych zwyczajów chyba, że uznasz, że wcale tak naprawdę nie odczuwasz pozytywnych efektów tej zmiany i Ci się ona nie podoba.

  • Planowanie? Nigdy mi to nie wychodzi. Nie myślę o zmianach, które chcę wprowadzić i po prostu je wprowadzam stosując zasadę powtarzania ich przez ten (niemalże minimalny) miesiąc.

  • Często tak jest jak mówisz, ale trzeba też powiedzieć, że wyrabianie sobie dobrych nawyków jest trudne. Trzeba się pilnować i być systematycznym 🙂

  • Masz rację, choć nigdy nie patrzyłam na efekt jojo w ten sposób… a to co napisałaś daje do myślenia. I myślę, że to dotyczy każdego z nas 🙂

  • Efektu jojo nigdy nie miałam, ponieważ się nie odchudzałam, ale w kwestii nawyków masz rację. Od trzech lat udało mi się wyrobić dobry nawyk picia rano świeżo wyciskanego soku i teraz bez tego nie wyobrażam sobie rozpocząć dnia. Złe przyzwyczajenie, z którym wygrałam całkowicie to TV:)

  • jak jeszcze prostowałam włosy, zawsze zastanawiałam się, po wyjściu z domu, czy wyłączyłam prostownicę 🙂 Zawsze ją wyłączałam, ale to był taki nawyk, jak zamykanie drzwi – "czy ja zamknęłam drzwi?" 🙂 I ktoś mi powiedział, żeby w chwili kiedy wyłączam prostownicę, zrobić coś innego niż zwykle to wtedy będę pamiętała, że ją wyłączyłam, to samo dotyczy zamykania drzwi 🙂 I to działało 🙂

  • Świetny post. W 100% się z Tobą zgadzam. :)) Zapraszam.

  • wszędzie trybią o odchudzaniu w durny, niezdrowy sposób. Stąd problemy. 🙂

  • dobrze mówisz, bo każdy może to mieć niestety :c

  • Dałaś mi do myślenia… 🙂

    Dziękuję za odwiedziny u mnie i motywację do pisania ;).

  • Nawyki i ten efekt jojo to bardzo trafne stwierdzenie. Myślę, że dość często zdarza się takie coś każdemu z nas.

  • No właśnie, bardzo wiele osób układa sobie życie według bardzo podobego schematu i oczekuje też tego od nas. Próbuję się z tego wyłamywać.
    Do tej pory efekt jojo kojarzył mi się tylko i wyłącznie z dietą i chyba nadal w dużej mierze będzie.

  • W sumie nigdy nie traktowałam powrotu do dawnych nawyków jako swoistego efektu jojo ale fakt faktem masz rację.

  • Zaobserwowałam i zachęcam do zrobienia tego samego u mnie (sam dół bloga)

  • Niestety tak juz mamy :/

  • Według mnie to jest trochę taka próżność z naszej strony… wydaje nam się, że jeśli już coś nam się udało, to możemy pozwolić sobie, na znak zwycięstwa, na powrót do dawnych nawyków. Tutaj przypomina mi się film "Kawa i papierosy", kiedy dwóch mężczyzn spotyka się i rozmawia o tym, że rzucili palenie, cieszą się bardzo, że tak dobrze im idzie, że nie palą i są zdrowi i jeden z nich podsuwa myśl, że przecież skoro nie palą to mogą sobie zapalić, aby to uczcić… natura ludzka niestety tak działa, trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby coś osiągnąć na stałe 🙂

  • W moim przypadku to jest chyba zapominanie w trakcie wyrabiania nawyku o nim, a po tygodniu, miesiącu, znowu sobie przypominam i zaczynam od nowa…

  • Efekt jojo. Chciałabym wrócić do dawnej siebie. Chce efekt jojo ;-;

    Do ciekawych wniosków doszłaś, obserwując blogi.