Made in Poland

O ile można w ogóle żywić jakiekolwiek uczucia do wyrazów, powiem, że nie lubię zbytnio słowa „rzucać”. Nie ma ono według mnie zbyt wielu pozytywnych skojarzeń. Można rzucać czymś, rzucać kogoś. Ewentualnie rzucić w kogoś czymś. Odbiegając od słów, zostając przy uczuciach, stwierdzam, że nie przepadam też za wiatrem. A jak ktoś rzuca słowa na wiatr, to z pewnością ciężko będzie mnie do niego przekonać.

Możliwe, że z powodu tej niechęci nie mogę przekonać się do polityki. A raczej do polityków, którzy nieustannie słowami rzucają, próbując trafić w serce wyborcy, by potem krzyżyk zaznaczany przez owego wyborcę trafił dokładnie w kwadracik znajdujący się tuż obok nazwiska rzucającego.

Ja niestety nie trafiam zbyt celnie. Nie chodzi nawet o to, że podczas gry w siatkówkę ani piłka nie może trafić w moje ręce, ani ja nie mogę trafić w piłkę. Chyba nawet nie potrafiłabym rzucić słów na wiatr. Nawet gdyby mi się udało, nie dałabym rady albo nie spełnić obietnicy, albo pominąć ten fakt, że jej nie spełniłam ot tak, bez wyrzutów sumienia. Nie lubię i nie umiem ściemnać. Chyba, że światło. Słaby żart. Cieszę się, że chociaż mam tego świadomość.

Szczerze mówiąc, chętnie napisałabym tutaj o tym, jaką jestem patriotką. Jak bardzo kocham Polskę i jak wiele bym za nią oddała. Że życie bym sobie odebrała dla ojczyzny. To tak dumnie brzmi, co nie? Podziwiam ludzi, którzy wstają podczas hymnu. Podnoszą się z fotela nie dlatego, że ktoś im każe, ale z potrzeby własnego serca. Oglądając ostatni odcinek „Bitwy o dom”, nie mogłam nadziwić się Polce mieszkającej w Irlandii, która opowiadała o tym, jak bardzo tęskni za ojczyzną. 

Nie jestem patriotką. Sama się wsypałam. Można dużo mówić, ale gdy słów nie dopełniają czyny, naprawdę niewiele one znaczą. Mam wrażenie, że gdybym przeprowadziła się gdzieś za granicę i miała możliwość zabrania ze sobą rodziny i najbliższych, niczego by mi nie brakowało. No, może języka. I to nie dlatego, że uważam polski za nadzwyczajny. Brakowałoby mi go po prostu ze względu na przyzwyczajenie i chęć wygody. Nie mówię, że nie cieszę się z tego, że znam polski. Chociaż czasami bardziej raduje mnie fakt, że nikt nie każe mi się go uczyć, będąc obcokrajowcem. Musi być okropnie trudny.

To nie jest tak, że mam ochotę wkładać flagę Polski w psią kupę. To nie jest tak, że nie lubię Polski. Przecież nam wszystkim tak dobrze się na nią narzeka. Uwielbiamy narzekać na to, że Polacy ciągle narzekają. Absurdalne, ale prawdziwe. Sama nie chciałam tego robić, ale już za późno. To pewnie dlatego że jednak boli mnie to, że wśród młodego pokolenia czuć pewną pustkę, brak zainteresowania dawnymi (a czasami nawet przyszłymi) losami ojczyzny. Jestem wśród nich. 

Ograniczamy pojęcie patriotyzmu do zjednoczenia się podczas kibicowania reprezentacji Polski. Bardziej popularna od hymnu jest wtedy przyśpiewka „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!”. Dzisiejszy patriotyzm to także radość z nagrodzonego owacjami na stojąco pokazu Gosi Baczyńskiej – pierwszej Polki podczas Paris Fashion Week, duma z ekstrawaganckich mebli wykonywanych przez polską markę i oczywiście radość z tego, że mieliśmy papieża Polaka. Wolimy słyszeć, że zawody wygrał Polak, a Miss Świata została Polka. Wiecie co… Chyba jednak gdzieś w środku każdemu z nas bije serce made in Poland. Mam nadzieję, że nie rzuciłam teraz słów na wiatr.


  • tak za taką cenę:)

  • "To jest mój kraj
    Bo tu się urodziłem
    I tutaj pewnie umrę
    Ale dlaczego mam się cieszyć z tego
    Że to jest mój kraj
    Bo tu się urodziłem
    I tutaj pewnie umrę
    Ale dlaczego mam się cieszyć z tego…"

    Też nie czuję się patriotką ani trochę. W ogóle nie uważam, że podział na kraje ma jakiś większy sens, a już tym bardziej śmierć w imieniu państwa. Z drugiej jednak strony wyjechały miliony (!) ludzi z kraju, tylko przez to jak beznadziejną politykę mamy. I to jest trochę smutne. Sama myślałam o przeprowadzce za granicę na stałe, ale uciekanie nic dobrego nie wniesie. Fajnie byłoby naprawić ten kawałek lądu, bo dlaczego niby ma się on marnować. Choć to takie trudne, że nie wiem czy kiedykolwiek nastąpi…

  • super post 🙂 świetnie piszesz 🙂

  • A mi jest przykro, z tego powodu, że jeszcze nie tak dawno – kilkadziesiąt lat temu Polacy masowo walczyli o wolną Polskę, o niepodległość, o suwerenny kraj. Dokonano na nich totalny rzezi i mordów, a teraz nikt nie potrafi tego docenić, coraz mniej nas oddaje hołd wszytskim żołnierzom i nie tylko, którzy walczyli o nasza ojczyznę. Teraz zamiast cieszyć się, ze ten kraj jest wolny, że mamy wszystkiego czego dusza zapragnie – my tylko potrafimy na Polskę narzekać, a co druga młoda osoba mówi tylko o tym, ze chcę się stąd wyprowadzić za granicę. I to mnie własnie boli, dlatego pozwolę zacytować sobie poslkiego rapera "Wakacje spędzam za granicą, nie odwrotnie" oraz "Żyje w kraju, w którym PIS nie oznacza pokoju" , jednak jestem tutaj i zostanę 🙂

  • Też niestety prawda, każdemu się nie dogodzi. Ale zmieniając ludzi w rządzie, a najlepiej w ogóle całą konstytucję można by tu przynajmniej spokojnie żyć bez konieczności wyjeżdżania za chlebem (w niektórych przypadkach dosłownie). Mam nadzieję, że kiedyś coś jednak się ruszy.

  • obserwuję 🙂

  • Dobry i ciekawy post. Ja też kiedyś myślałam podobnie, tzn. że daleko mi do patriotki. Dzisiaj jest już trochę inaczej. Byłam za granicą i wiem już co znaczy być daleko od domu, Ojczyzny. Polska to przede wszystkim gościnność i wartości, a innym krajom często tego brakuje, niestety. Pozdrawiam, obserwuję! 🙂

  • Teraz dużo osób ze względu na polityków chce się odcinać od tego kraju, ale przecież nie tylko oni tworzą go, a cały naród. W głębi serca i tak większość osób to patrioci, cieszą się z osiągnięć Polaków.

  • kolejny świetny tekst:) podoba mi się twój blog, z pewnością będę tu zaglądać 🙂

  • przeczytałam Twoja notkę , bardzo spodobał mi się Twój styl pisania, lekkość z jaką składasz pojedyncze wyrazy w całość. W wolnej chwilę na pewno powrócę do archiwum =) Obserwuje!

  • ja też nie jestem jakoś bardzo zachwycona tym, że potrafię mówić po polsku, bo prawda jest taka, że ludzi mówiących poprawnie wcale nie jest tak dużo. poza tym, ja mieszkam na Śląsku, gdzie gwara jest chlebem powszednim 🙂