Chciałabym Cię kiedyś poznać

Chciałabym Cię kiedyś poznać. Tak naprawdę. Porozmawiać z Tobą o 3 nocy, usłyszeć, co mówisz i w jaki sposób się irytujesz, kiedy komputer w pracy odmawia Ci posłuszeństwa. Chciałabym posłuchać, jak marudzisz. Obejrzeć z Tobą film i wypić drinka. Ewentualnie siedem. Chciałabym z Tobą zatańczyć, obejrzeć koncert Timberlake’a i zanucić stare piosenki.

Cała reszta zdarzeń pozostaje tylko jakąś marną imitacją znajomości. W większości przypadków jesteśmy tylko prezentacją najlepszych wersji siebie. Zawsze wyglądamy lepiej. Mówimy ładniej i wydajemy się bardziej mili. O ile nic wyraźnie nie zmusi nas do bycia niemiłymi.

usta

A ja chciałabym Cię kiedyś poznać. Zobaczyć, jak wyglądasz, kiedy wcale miły nie jesteś. Chciałabym posłuchać, jak mówisz brzydko. I pocieszyć, kiedy nie będzie tylko dobrze. Chciałabym zobaczyć, co robisz, jak nie musisz nic robić i sprawdzić, jak wstajesz, kiedy wiesz, że musisz wstać bardzo szybko.

Chciałabym zobaczyć, ile masz naprawdę problemów, o czym tak naprawdę myślisz, kiedy mówisz, że o niczym. Chciałabym posłuchać muzyki, której słuchasz, kiedy nikt nie słyszy i móc powiedzieć to, co będziesz chciał usłyszeć. Chciałabym się dowiedzieć, na czym tak naprawdę Ci zależy. Chciałabym Cię kiedyś poznać. Cała reszta może być tylko zapowiedzią prawdziwej znajomości.

  • Możesz ze mną pogadać o trzeciej w nocy, możesz ze mną wypić nawet i dziesięć drinków. Wyjątkowo często słuchasz, kiedy marudzę, a komputer zacina mi się głównie w domu. Czy wynika z tego, że znamy się już dość dobrze?
    Poznanie kogoś ‚naprawdę’ jest bardzo trudne i wieloetapowe, ale nie ma przecież rzeczy niemożliwych. I na pewno jest gdzieś ktoś, kto czeka na to żeby go poznać tak na zawsze. Po prostu nie odwracajmy głowy na ulicy i starajmy się poznawać każdego, nawet pobieżnie. Bo od czegoś przecież trzeba zacząć…