Szalejemy z niepewności

Na dwoje babka wróżyła. Albo jesteśmy cholernie zdolni, albo – nie wiedzieć czemu – od czasu do czasu bywamy po prostu piekielnie nielogiczni. W końcu idealnie potrafimy się ranić, jednocześnie często tak bardzo siebie nawzajem kochając. Umiemy stwierdzać, że warto rozmawiać, a potem na długo za długo zamykać się w sobie. Jesteśmy nawet w stanie patrząc sobie prosto w oczy, za plecami chować prawdziwe oblicza naszych tożsamości.

Wiesz co? Ja wbrew pozorom bardzo lubię ludzi. I gdybym tylko była mogła być wróżką, chciałabym wróżyć jedynie na dobre. A potem bezgranicznie ufać tym wszystkim swoim obietnicom. Póki co wierzę jednak tylko w to, że tak bezgranicznie to się niczego nie da.

031d608e60df16e64f81d05b151c3363

Całe życie walczymy o tę głupią pewność, której nigdy przecież nie będziemy mogli być pewni. Niby teoretycznie nikomu jakoś wybitnie nie zależy na tym, żeby się stabilizować, ale jak tylko grunt na chwilę zachwieje się pod nogami, to każdy z nas potrafi w jednej sekundzie stać się definicją słowa Szaleństwo.

Tak często szalejemy z tej niepewności właśnie… A jak jest zbyt pewnie, to liczymy nie na liczne odpowiedzi, których wcześniej tak bardzo nam brakowało, tylko wręcz przeciwnie – na niespodzianki. Tych z przyjemnością pragniemy się z kolei później domyślać.

af2e6ce9a827322e173ac34d2c3fdff9

Niby chcielibyśmy wszystko wiedzieć, chociaż często jak już wiemy, to przyznajemy, że może lepiej byłoby nie wiedzieć. Chcielibyśmy mieć pewność, ale jak okazuje się, że ta niekoniecznie zawsze wiąże się z pozytywnymi emocjami, to myślimy, że może lepiej było żyć – złudną, bo złudną, ale jednak – nadzieją.

Tylko że wtedy to wiadomo jedynie tyle, że na dwoje babka wróżyła.

karina

  • Jedni żyją z dnia na dzień i pewność wcale nie jest im do szczęścia potrzebna, inni z kolei chcieliby być pewni nawet najmniejszych szczegółów. Ale w przypadku obu postaw pojawiają się momenty zawahania, a nawet pożądania tej drugiej opcji. Tak już w życiu jest, że nie jesteśmy jednostajni, zatrzymujemy się na moment i sprawdzamy, czy na pewno wszystko jest ok, czy postępujemy właściwie. Pewne jest więc tylko to, że nasze działania mają wiele wspólnego z sinusoidą – raz jesteśmy pewni, raz niepewni – mamy takie swoje okresy. A jak osiągamy punkt przegięcia to po prostu szalejemy.