Nie spodziewaj się

Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Byliśmy tam i wtedy. Polubiliśmy to nieokreślenie, a potem świadomość, że było dokładnie tak, jak być powinno. Kto by się spodziewał?

Właśnie o to chodzi, że grudzień życie zwykle rozbija się o całe to nie-spodziewanie, oczekiwanie i wszystkie inne przypuszczenia, które przerywane są co jakiś czas przypływami zdrowego rozsądku, który namawia, żeby spodziewać się niespodziewanego.

Tylko, że to tak nie działa. Bo my jesteśmy strasznie prości. Chcemy, żeby było dobrze. Pozytywne sygnały odczytujemy jako nadzieje, negatywne jako zwątpienie. Mimo ogromnej sympatii do szarego, nie lubimy niejednoznacznych sytuacji. Niepewność nas rozwala.

094fb50c7e6d16f01bad1c6b1085d6bf

Nie wiemy, czego się spodziewać. Jesteśmy tu i teraz. Co prawda ciągle próbujemy polubić to nieokreślenie, ale przecież dobrze wiemy, że po stokroć lepsza byłaby świadomość, że wszystko jest tak, jak być powinno.

Tylko że często nawet jeśli tak jest, my tego nie ogarniamy, intensywnie rozkminiając życie. Co chwilę zaczynamy zastanawiać się, czym tak naprawdę są lub być powinny te wszystkie złe i dobre sygnały. Próbujemy zrozumieć, na jakie przypuszczenia w ogóle możemy sobie pozwolić, czego się spodziewać. Odpowiedź jest tylko jedna. Może ci się (nie) spodobać.

Spodziewaj się niespodziewanego.

karina

  • Magdalena Groblicka

    Niepewność wprowadza „coś” w nasze życie. Ale zbyt często się tego boimy. Jesteśmy dość skomplikowani w swojej prostocie. Chcemy widzieć dokładnie czarne i białe, ale to na szare czekamy z ekscytacją.

    P.S. nie było mnie tutaj chwilę i już myślałam, że zniknęłaś z blogosfery, a to chyba tylko zmiana adresu. Na szczęście. 🙂