No przyznaj się, tobie też to czasem chodzi po głowie

Jesteśmy mistrzami w wytwarzaniu uzasadnień. Kreujemy perfekcyjne sploty naszych wytłumaczeń. Usprawiedliwiamy się, nieustannie tworząc wyjaśniające wszystko teorie.

Odnosząc się do autorytetów, maskujemy rzeczywiste motywy naszych działań. Przecież ci wszyscy perfekcyjni oni nie od początku byli tacy idealni, myślimy, szukając coraz to lepszych wymówek. Co jak co, ale powiedzieć, że się wyjątkowo staramy, to tak jakby nic nie powiedzieć.

My dajemy z siebie wszystko. Nie zawsze jednak wszystko to, co trzeba, przez co ciągle czujemy się niedostatecznie dobrzy. To właśnie dlatego doszukujemy się ciągle gdzieś w powietrzu coraz to bardziej satysfakcjonujących powodów do racjonalizacji naszych niepowodzeń. Wiesz co jest najgorsze? Że my chcemy się z tego wszystkiego tłumaczyć nie dlatego, że jesteśmy źli. Tylko dlatego że nam jest ze sobą źle – co w gruncie rzeczy robi zasadniczą różnicę.

1d2f5f2d2fa35f176b5f04697a47bca2

Żyjemy w czasach, w których motywacja rozprzestrzenia się lepiej niż niejedna choroba zakaźna. W czasach, w których tak dogłębnie wmówiono nam, że dzisiaj to każdemu idealnie powinno się udawać w życie. No przyznaj się, tobie też czasami z tyłu głowy głos Ewy Chodakowskiej szepcze: jeszcze dwa powtórzenia, dasz radę, jestem z tobą.

Wcale nie dziwię się, że od czasu do czasu chcemy tak po prostu powiedzieć NIE. Nie zdumiewa mnie wcale to, że czasami czujemy się tak zwyczajnie po ludzku zobowiązani przeciw temu wszystkiemu zbuntować. Nie, nie mogę. Nie chcę dać rady. Dzisiaj zostanę w łóżku. Pozwól, że nie zarażę się tą twoją pozytywną energią. Tak, moja wzmocniona Odporność też cię serdecznie pozdrawia.