Proces

Nie wiem, jak ty, ale ja z pewnością należę do tych osób, które chciałyby mieć wszystko od razu. Kiedy robię zakupy online, najchętniej z okienka płatności od razu przeszłabym się za drzwi, żeby sprawdzić, czy paczka przypadkiem nie czeka na mnie już gdzieś na korytarzu.

Gdy rozpoczynam dietę, po zjedzeniu listka sałaty, zaczynam doszukiwać się na moim brzuchu sześciopaka. No i, o czym nie mogę nie wspomnieć w czasie trwania sesji, zwykle irytuję się, że mimo kilkugodzinnej nauki, wcale nie byłabym w stanie zaliczyć egzaminu.

d616bb6d1aa489f667c1f546eaa92db9

Kiedy mam ochotę na coś, czego nie mogę aktualnie znaleźć w lodówce, denerwuję się, że nie przewidziałam wcześniej, że będzie mi się tego chciało. A jak za kimś tęsknię, to naprawdę zaczynam wierzyć w to, że wymyślenie mechanizmu działania maszyny do teleportacji wcale nie może być przecież takie trudne.

Jeśli czegoś chcę, to chcę tego tu i teraz. Chcę pomyśleć, a potem natychmiast to mieć. Jeśli mam genialny plan, chcę od razu świętować jego efekty. Po co czekać?

Tylko, że to tak nie działa. Tę głupią paczkę to ktoś musi przecież wysłać, sałaty też trzeba zjeść trochę więcej, pouczyć się wypada jednak trochę dłużej, a na kogoś, za kimś się tęskni, po prostu (co wcale nie takie proste) poczekać.

86ae1ee0abb6da832f2e6d715f7c671b

Gdybym miała odrobinę więcej cierpliwości, nazwałabym to wszystko tak ładnie przebiegiem następujących po sobie i powiązanych przyczynowo określonych zmian. Ale w związku z tym, że się trochę niecierpliwię, użyję tylko jednego słowa. Proces.

Do osiągnięcia czegokolwiek, na czym ci w jakiś sposób zależy, prawdopodobnie będzie ci bardzo potrzebny.