Stworzyłam sobie idealny świat

Processed with Snapseed.

Stworzyłam sobie kiedyś wizję idealnego świata. Takiego, do którego postanowiłam małymi kroczkami dążyć. Dokładnie wiedziałam, jaki ma być. Widziałam tam siebie tak wyraźnie.

Nigdy nie bałam się marzyć ani mówić wprost, jak według tej koncepcji wyglądałoby (a raczej wyglądać będzie) moje życie. Patrząc na to z perspektywy czasu, wcale nie dziwię się teraz tym, którzy stanowili wówczas publikę dla popisów mojej wyobraźni. Sama pewnie będąc na ich miejscu nie wiedziałabym, czy lepiej od razu wybuchnąć śmiechem czy ze stoickim spokojem pogratulować mi kreatywności.

Tym, którzy wybrali wtedy drugą opcję, dziękowałam zazwyczaj za komplement. Z tych, którzy wtedy się ze mnie śmiali, mogłabym spokojnie pośmiać się dzisiaj. (Nie)stety, mój wymarzony świat nie zakładał takich opcji.

bea0a833f2e898be0774b9675533995e

Wiesz. To nie o o to chodzi, że ja się podniecam, że jest perfekcyjnie. Po prostu niesamowicie cieszę się z tego, że jest lepiej niż kiedyś w ogóle mogłabym chcieć, żeby było.

Mimo wszystko cały czas rozbudowuję swoją wizję idealnego świata. Nadal nie eliminuję z niej problemów, o ile po ich rozwiązaniu będę mogła wyciągnąć jakieś wnioski. Nie unikam też przewidywania cieknących łez, bo te z pewnością pomogą mi tylko coś sobie uświadomić.

Ale co najważniejsze – nigdy nie przestaję marzyć. Bo głęboko wierzę w to, że naprawdę może być idealnie. Nawet jeśli niekoniecznie perfekcyjnie.

Cały czas staram się do tego małymi kroczkami dążyć.

i m i s s y o u b a b y