To tak jak byś zgubiła swoje klucze

Zapamiętam to zdanie do końca życia. „To tak jak byś zgubiła swoje klucze“ – powiedział, na co wybuchnęłam gwałtownym śmiechem. Nigdy nie pomyślałabym o tęsknocie w ten sposób.

Chwilę później zaczęłam jednak te klucze – bo jego wówczas nie mogłam – rozbierać na czynniki pierwsze. Jak to ja, typowo przystąpiłam do analizy wspomnianej przez niego zguby, pochyliłam się nad stratą i zaczęłam zastanawiać się, co tak naprawdę znaczy tęsknić.

I wiesz co? Doszłam do wniosku, że rzeczy/ludzi tracić można dokładnie na dwa sposoby (przynajmniej). Popatrz na takie klucze na przykład. Jesteś w stanie stracić je w zupełnie niespodziewanym momencie. A kiedy już kompletnie przepadną, jedyną rzeczą, jaką będziesz mógł zrobić, to tylko/aż chwilę pocierpieć. Popłakać, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Ewentualnie zapytać też retorycznie, dlaczego to przytrafiło się akurat tobie.

e69cc2114a8546b508a1551111700555

Chwilę później prawdopodobnie po prostu zmienisz zamki i zapomnisz o całej sytuacji, zadowalając się nową wersją czegoś, co niedawno straciłeś. Z ludźmi nie jest tak łatwo.

Co prawda – człowieka możesz stracić równie łatwo jak klucze. Niektórzy potrafią przepaść zupełnie z zaskoczenia, bez wyjaśnienia. Wszystko jednak zmienia się, kiedy nie chodzi o stratę, ale o to, że musisz kogoś zostawić tak zupełnie świadomie w jakimś odległym miejscu. Tylko dlatego, że wiesz, że w tym momencie to właśnie tam powinien się znajdować.

Wiesz, do czego porównałabym tęsknotę? To tak jakby zamknąć na klucz skrzynkę z najlepszymi wspomnieniami i wyjechać w nieznane, zostawić w tym miejscu ten jedyny, najważniejszy klucz, który posłużył do jej zamknięcia, a potem wrócić do domu. Nadal szalenie go potrzebować, nie chcieć zapomnieć i ciągle myśleć o tym, że, on gdzieś tam jest. Czeka na ciebie. I ty też na niego czekasz. W końcu tylko wspólnie możecie otworzyć tę magiczną skrzynię.

A może nawet dołożyć trochę wspomnień?