Milczymy

Nic nie mówimy. Zastanawiamy się. Bezgłośnie pytamy siebie nawzajem o to, ile czasu będziemy potrafili tak w swoim towarzystwie milczeć. A potem znienacka równocześnie się uśmiechamy. Bo dobrze wiemy, że milczymy o tym samym. Nie mówiąc nic, dokładnie orientujemy się, o czym rozmawiamy.

Uświadomiłam sobie podczas wczorajszego egzaminu, że milczeć można jednak też na zupełnie inny temat. Tak doskonale dotarło do mnie wówczas, że problemy w komunikacji nie zaczynają się wtedy, kiedy nie wiesz, co powiedzieć. Ciężko robi się dokładnie w tym momencie, w którym nie jesteś w stanie wpaść na to, co dla kogoś tak totalnie oczywiste.

Nie mówiłam nic. Zastanawiałam się. Bezgłośnie pytałam panią profesor, ile czasu daje mi, żeby w jej towarzystwie milczeć. A potem ona znienacka się uśmiechnęła. Dobrze wiedziała, że nie milczymy o tym samym. Ja natomiast dokładnie zorientowałam się, że bezdźwięcznie zaczęłyśmy już umawiać się na drugie spotkanie.

d2476f9cfaf9ef2267db22ef03fd39d9