To idealnie skomplikowane

Nie wiem, czy jest coś, co potrafi mnie bardziej zirytować. Oczywiście, denerwują mnie te wszystkie niezrozumiałe zachowania, niepotrzebne kłótnie i smutne historie, które nigdy nie powinny się wydarzyć.

Czasami jednak mam wrażenie, że zdecydowanie gorzej przeżywam wszystkie te momenty, w których uświadamiam sobie, że czegoś nie mogę zmienić. Szczególnie wtedy, kiedy to coś zmienić bym bardzo chciała.

Gdyby ktoś poprosił mnie, żebym w trzech słowach opisała swoją obecną sytuację, wyraziłabym się krótko: to idealnie skomplikowane. Gdyby jednak pozwolono mi dodać więcej wyrazów, powiedziałabym też, że jest pięknie, bardzo intensywnie i szalenie niesprecyzowanie.

Jestem olbrzymią fanką stwierdzenia, że można wszystko. Tylko że niestety zdarza mi się czasem zapominać o tym, że to Wszystko wymaga ode mnie zazwyczaj olbrzymich pokładów cierpliwości, którym niejednokrotnie towarzyszy odczuwana bezsilność.

Co prawda – nie lubię, kiedy jest zbyt łatwo. Całe życie staram się więc być lepszą wersją siebie i poprawiać wszystko to, co mnie otacza, co prędzej czy później przynosi zawsze olbrzymią satysfakcję. Z drugiej strony mojej perfekcjonistycznej natury jest jednak ogromne pragnienie posiadania wszystkiego, co sobie wymarzę, tu i teraz. Od razu.

Naturalnie więc każda sytuacja, w której tego mieć nie mogę, budzi we mnie pewnego rodzaju irytację. Bywa ciężko. A potem się uspokajam i uświadamiam sobie, że zdecydowanie bardziej wolę, żeby było właśnie tak, jak jest – idealnie skomplikowanie, niż jeśli miałoby być beznadziejnie prosto.