Miałyśmy nigdy się nie rozjechać

Próbuję przewidywać twoje myśli. Czasem bardziej odważnie pytam o odczucia. Staram się zgadywać, co tak naprawdę chcesz powiedzieć, kiedy do mnie mówisz. Łamię sobie głowę nad tym, dlaczego czasem nie mówisz nic, kiedy ja tak bardzo chcę coś usłyszeć. 

Budowanie relacji jest jedną z najcięższych rzeczy, z jaką przychodzi mi się mierzyć. I nie mam tutaj na myśli układów typowo damsko-męskich. Mówię w tym momencie o wszystkich tych kontaktach, które z dnia na dzień powoli budujemy z innymi ludźmi. Związków, które niezauważalnie powstają za sprawą setek słów, drobnych gestów i nie-zdecydowanych spojrzeń.

Kiedyś wydawało mi się, że wystarczy wiedzieć, czego nie robić, żeby nie zrobić niczego złego. Szybko uświadomiłam sobie jednak, że świadomość tego, co niedobrego mogłoby się wydarzyć, zupełnie nie gwarantuje, że uda nam się temu zapobiec.

Z pewną nutą nostalgii spoglądam więc w przeszłość. Wzdycham nad tymi momentami, w których tak szczerze przekonywałyśmy siebie nawzajem, że komu jak komu, ale nam się musi udać. Wspominam to, jak naiwnie wierzyłyśmy, że to co dotknęło setki innych ludzi, nas na pewno nie będzie dotyczyć. Miałyśmy nigdy się nie rozjechać. Nawet jeśli dosłownie, to na pewno nie w przenośni. W teorii byłyśmy super przygotowane.

Wiesz co najbardziej boli? Ten moment, kiedy próbujesz przewidywać myśli kogoś, kto jeszcze niedawno był ci tak cholernie bliski. Kiedy boisz się odważnie spytać o uczucia. Nie chcę łamać sobie głowy nad tym, dlaczego czasem nic nie mówisz. Dzwonię. Z utęsknieniem czekając na ten moment, w którym powiemy sobie w końcu to, co tak naprawdę chcemy sobie powiedzieć.