Weekendy są moje

W czasie weekendów najgłośniej się śmieję i najszczerzej płaczę. Podczas tych magicznych dwóch dni w tygodniu biorę najdłuższe kąpiele i najwięcej piszę.

W sobotę nadrabiam wszystkie te artykuły, które od poniedziałku do piątku wydawały mi się zbyt poważne. W niedzielę czytam w końcu te, które w trakcie dorosłego tygodnia sprawiały wrażenie zbyt irracjonalnych.

Co weekend planuję zmieniać moje życie. To właśnie wtedy podejmuję wszystkie te odważne decyzje, na które nie stać mnie było w środowe popołudnie. W czasie weekendów znajduję też nowe piosenki, które później przesłuchuję milion razy w drodze do pracy.

W niedzielę po południu zamiast jednak zacząć powoli się do niej przygotowywać, otwieram w głowie własne biznesy i planuję, z której strony będę chciała postawić w Empiku tę w przyszłości napisaną przeze mnie książkę. Na weekend robię zakupy online, kupuję bilety lotnicze i marzę.

W sobotę wieczorem najwięcej czuję, najbardziej tęsknię i najmocniej cieszę się z tego, że jesteś. To właśnie wtedy myślę sobie, że jeszcze bardziej niż to, kiedy weekendy są moje, podoba mi się ten czas, kiedy weekendy są nasze.