Chcę wiedzieć, że mogę

Niedostępność mnie demotywuje. Ta cała świadomość, że istnieje coś, co znajduje się tak totalnie poza moim zasięgiem, wzbudza we mnie zazwyczaj cały szereg skrajnych emocji. Niezależnie od tego, czy czegoś chcę czy nie, chcę wiedzieć, że mieć to mogę.

Nieosiągalność znacząco przecież różni się od przemyślanej decyzji odrzucenia czegoś, co dostępne. Celowa rezygnacja ma się nijak to świadomości, że z tego czy tamtego nie mam prawa skorzystać. Sama to ja mogę sobie zabronić absolutnie wszystkiego, ale chcę być jedyną osobą, która otrzymuje taką szansę.

Ja wiem, że dzisiaj to teoretycznie jak się chce, to przecież można. Wystarczy silna wola, żeby cały świat był na wyciągnięcie ręki. Tylko że czasami po prostu tak nie jest. Ot, niespodzianka.

Wiesz, ja mam na myśli takie prawdziwe ograniczenia. Umówmy się więc, że niechcemisię takim ograniczeniem nigdy nie będzie (chociaż w gruncie rzeczy zazwyczaj porządnie ogranicza).

Mówię teraz o wszystkich tych sytuacjach, w których chcesz, a nie możesz. Kiedy nie masz żadnych szans na powodzenie. Ta, teoretycznie ograniczenia nie istnieją. Mimo wszystko od czasu do czasu w naszym życiu pojawiają się prawdziwe przeszkody. Występują takie sytuacje, w których niedostępność zaczyna konkretnie demotywować.

Na codzień jak najlepiej wykorzystujmy więc to, z czego korzystać bez przeszkód możemy. A z przeciwnościami losu po prostu walczmy.