Dziś są moje urodziny!

7

Od dziecka uwielbiałam czytać. Już od podstawówki pochłaniałam książki dosłownie jedna za drugą. Mniej więcej w tym okresie zaczęłam też planować wydanie własnej. Nadal twierdzę, że w przeciągu kilku lat takowa znajdzie się na sklepowych półkach.

Bardzo wcześnie pojawiła się też moja słabość do kolorowych magazynów. Pamiętam, jak w wieku siedmiu lat biegałam do pobliskiego kiosku ze starannie przygotowanymi drobnymi. Nie marzyłam wówczas o niczym innym, tylko o tym, żeby wymienić je w końcu na najnowsze wydanie magazynu Barbie.

11-13

Kiedy skończyłam lat jedenaście, byłam już dumna, że czytam Trzynastkę, a nie jakieś tam gazetki dla dzieciaków. Co prawda, na Dziewczynę i Twista byłam jeszcze trochę za mała, ale mimo wszystko za każdym razem podczas zakupów z rodzicami spoglądałam na ich kolorowe okładki, marząc o tym, że kiedyś znajdę je w swoim własnym pokoju.

14-16

Szybko mi przeszło. W wieku czternastu lat wydawało mi się, że Trzynastkę czytają same małolaty. Zaczęłam wówczas aspirować do świata szesnastolatek. Całkiem płynnie od ugrzecznionych artykułów przeszłam do świata plakatów z Popcornu i porad Bravo Girl. Reszty chyba nie trzeba dodawać.

Szesnastka faktycznie przez długi czas była dla mnie taką magiczną liczbą. Szesnaście lat oznaczało, że mogłeś wziąć udział w castingach do “You can dance”, szestnastkom wyprawiono “Supersłodkie urodziny” i tak dalej. Robiło to na mnie olbrzymie wrażenie, dopóki wszyscy moi znajomi nie zaczęli z większym zaangażowaniem eskcytować się nadchodzącymi osiemnastkami.

17

W liceum wszystkim nam wydawało się, że jesteśmy dorośli i wiemy o życiu nieco więcej niż to, że wypadałoby zdać maturę i iść na studia. Moja dojrzałość objawiała się wówczas tym, że w wieku siedemnastu lat sama kupowałam sobie te wszystkie Glamoury, Elle i Cosmopolitany. Najbardziej interesowały mnie wtedy trendy, horoskopy i sekcje już z nieco innymi poradami.

Nie mogę nie wspomnieć o tym, że w liceum miałam też krótki epizod z (dwu?)tygodnikiem Wprost i Polityką. Bardzo krótki. Wtedy wydawało mi się jeszcze, że będę zdawać maturę z WOSu. Gazet kupiłam tylko kilka. A matury z wiedzy o społeczeństwie koniec końców nie zdawałam.

18-20

Potem nadal miało być ambitnie, ale już w trochę innym stylu. Im bliżej do startu samodzielnego życia i wyjazdu do stolicy na studia, tym więcej w moim życiu Wysokich Obcasów, Zwierciadła i Pani.

To własnie wtedy po raz pierwszy pojawiła się myśl (która z resztą nigdy nie ustała), że to do takich właśnie tytułów chciałabym pisać. Mimo wszystko mając osiemnaście lat, denerwowałam się na artykuły dotyczące rozwodów, życia po czterdziestce i opieki nad dziećmi.

Co jakiś czas siłą rzeczy wracałam więc do tych wszystkich luźniejszych magazyów, tylko od czasu do czasu na dłuższą podróż kupująć coś “do poczytania”.

21

W ciągu ostatniego roku zgromadziłam naprawdę sporą kolekcję brytyjskich Vogue’ow i amerykańskich Harpers Baazarów, które znałam niemal na pamięć. Pracując w międzynarodowej firmie odzieżowej, człowiek naprawdę zaczyna przykładać olbrzymią wagę do każdego zdjęcia, każdego opisu kolekcji i pojedynczej kampanii.

To właśnie mniej więcej rok temu Elle przestało być dla mnie Elle, tylko zostało częścią Burdy International, Wysokie Obcasy zaczęłam kojarzyć z Agorą, a Joy stał się jakimś małym fragmentem wydawnictwa Marquard. Chyba nigdy nie zapomnę, z jaką eksyctacją przygotowywałam po raz pierwszy dla Glamoura i Cosmo te wszystkie promujące markę, w której obecnie pracuję, reklamy.

22

Dziś są moje dwudzieste drugie urodziny. Kilka tygodni z tej okazji (tak sobie tłumaczę ten wydatek) zainwestowałam w Kindla.

I od tamtego czasu każdego dnia ekscytuję się biało-czarnymi elektronicznymi kartkami.

 

Poprzedni artykułMiłość w trybie samolotowym
Następny artykułChcę ufać
PODZIEL SIĘ