To wcale nie jest tak, że ludzie się ze sobą nie dogadują, bo ze sobą nie rozmawiają. Jasne, w przypadku braku komunikacji trudno byłoby o jakiekolwiek porozumienie. Tylko, że tak naprawdę w tym wszystkim nie chodzi tylko i wyłącznie o jej obecność.

Ludzie się ze sobą nie dogadują, bo są na siebie pozamykani. Ładne dziewczyny nie chcą słyszeć komplementów od brzydkich chłopaków, tak samo jak zdolni studenci przyjmować pochwał w przypadku uzyskania piątek z łatwych egzaminów.

My nie chcemy dowiadywać się od rodziców, ze ładnie wyglądamy. Być docenianym przez kogoś, kto wychwala każdego. My pragniemy usłyszeć od tego kogoś te dwa słowa. Prawda jest taka, że stojąc w niewłaściwym tłumie, zawsze będziemy czekać tylko na ten jeden telefon.

Nie-zdecydowanie

Wiesz, skąd wynika tak duża efektywność coachingu? Z tego, że z jego dobrodziejstw korzystają w dużej mierze ludzie zdecydowani. Nikt nie jest w stanie pomóc komuś, kto na tę pomoc nie jest chociaż odrobinę pootwierany.

To wcale nie jest tak, że twój szef nie słyszy, jak ty już trzeci raz wspominasz o potrzebnej podwyżce. A twój chłopak nie wie, że strasznie zależy ci na tym, żeby w końcu poznać jego rodziców. Oni mają na ten temat po prostu zupełnie inne zdanie.

Ja mówię, ty mówisz, my mówimy

My siebie słyszymy. Tylko że jednocześnie bardzo mocno filtrujemy. Niekiedy pozbawiając czyjąś wypowiedz tego, na czym jej nadawcy być może najbardziej zależało.

No to co w takim razie robić, jeśli nie wystarczy mówić? Mówić dużo. I jeszcze więcej. Tylko, że w taki sposób, żeby ten, do kogo mówisz, usłyszał dokładnie to, co ty chcesz jemu powiedzieć.

No i słuchać. Bardzo uważnie słuchać.