Ty masz czas, tylko brakuje ci siły. Starać się, bo ktoś kiedyś powiedział, że to w przyszłości zaprocentuje.  Czekać na rezultaty, które przyjdą za jakiś czas. Nie masz energii, żeby wylewać z siebie siódme poty.

Ale ty przecież masz siłę. Tylko nie masz ochoty. Wychodzić przed szereg i odwalać roboty, która nie przyniesie natychmiastowych rezultatów. Nie chce ci się ruszać z miejsca, a tym bardziej zadawać miliona pytań, skoro twoja aktualna wiedza pozwala ci codziennie w miarę sprawnie funkcjonować.

W gruncie rzeczy ty jednak wciąż masz ochotę. Tylko nie masz potrzeby. Niczego zmieniać, jeśli czasem bywa naprawdę chujowo. Ale po co ryzykować, zdobywać się na odwagę i pakować w tarapaty, skoro w gruncie rzeczy jest stabilnie.

Mimo wszystko ty ciągle masz jakąś potrzebę, ale nie masz motywacji. Żeby się starać, porównywać się do lepszych, prosić o więcej i coraz więcej trenować. Po co podnosić poprzeczkę i się wysilać.

Tylko, że ty tak naprawdę głęboko w sobie masz tę motywację, która zazwyczaj, niestety, szybko siada. Właśnie wtedy przy okazji zaczynasz też nagle tracić ochotę. A potem z automatu wkręcać sobie i innym, że nie masz na nic czasu.

Ale ty masz czas.
Tylko brakuje ci siły.