Boję się udzielania rad. Jedna z moich ulubionych brzmi: rób tak jak czujesz. Z przyjemnością obdarowuję nią moich bliskich.

Nie ma ona nic wspólnego z ignorancją. Ani tym bardziej z umiejętnością opanowywania się od wygłaszania pseudoobiektywnych prawd i przypominania innym, co z mojej perspektywy byłoby dla nich dobre. Robię to notorycznie.

Daję słowo – gdybym była w skórze którejkolwiek z moich koleżanek, doskonale wiedziałabym, jak pokierować własnym życiem. W którym momencie rzucić niesatysfakcjonującą pracę i w jaki sposób uciąć słaby związek. Umiałabym wziąć się w garść i przestać płakać. Ba, potrafiłabym nawet szybko i skutecznie schudnąć…

Właśnie dlatego staram się unikać zerojedynkowych komunikatów. Bo nasze życia wcale nie są takie proste, a wybory oczywiste. Bo każda decyzja może pociągać za siebie pięć kolejnych. Bo te pięć kolejnych może nieść za sobą tę jedyną, której nigdy nie planowałeś podjąć. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, ale co z intuicją?

Ostatnio czytałam artykuł, który miał odpowiedzieć na pytanie jak zwyciężać?. Jedna z porad sugerowała nie odkładać niczego na później. Wyznaczyć sobie cele i działać. Banalne? No, troszkę. Na szczęście autorka zdecydowała się pójść trochę dalej i przedstawić dwie dostępne opcje. Tzw. must have, żeby zacząć. Sprawa wygląda następująco: albo rozpoczynasz od superłatwnych zadań, a na koniec zostawiasz sobie te trudniejsze, albo najpierw mierzysz się tym, co trudne, a na koniec bierzesz się za te najprostsze obowiązki .

W pierwszej chwili pomyślałam, że to jeszcze większy truizm. Odkrycie roku. Po chwili doszło do mnie jednak, że powyższy opis tylko odzwierciedla fakt, że nie ma idealnych rozwiązań. Że dobre jest tylko to, co jest dla ciebie dobre. Że we wszystkim co robimy, chodzi tylko o to, żeby próbować różnych rozwiązań i sprawdzać, co zadziała w t w o i m  k o n k r e t n y m  p r z y p a d k u.

Dlatego próbuj. Rób tak jak czujesz. Nie bój się popełniać błędów. Słuchaj innych, ale nie przestawaj przysłuchiwać się samemu sobie. I nie zapominaj, że to właśnie eksperci w sprawie porażek najczęściej zostają zwycięzcami.