Dlaczego on nie dzwoni?

Poznajcie Karolinę.

Karolina pracuje w dużej korporacji. Ma wysokie zarobki, szczerą świadomość własnych zalet i duże wymagania co do facetów, co stanowi główną przyczynę tego, że jest sama.

Karolina uwielbia aktywnie spędzać czas; dużo spacerować, biegać i ćwiczyć na siłowni, stracone kalorie uzupełniając regularnie w ekskluzywnych knajpach.

Karolina ma grupę wspierających przyjaciół, masę książek o rozwoju osobistym i nieustającą potrzebę flirtowania z atrakcyjnymi mężczyznami. A że Karolina sama jest kobietą bardzo atrakcyjną, to, szczęśliwie, nadarza się ku temu wiele okazji.

Kilka dni temu Karolina (po raz kolejny) poznała całkiem przystojnego typa. Był piątkowy wieczór, tłoczny klub w centrum szalonego miasta. Ona wyszła pobawić się z koleżankami, podczas gdy on imprezował w najlepsze z grupą swoich kumpli.

Najpierw spotkali się wzrokiem. A potem oboje robili wszystko, żeby jak najszybciej zapoznać ze sobą swoje ciała. Nie trzeba było długo czekać, żeby zaczęli razem tańczyć. A chwilę później, pulsując w rytm “Dancing with a stranger” Sama Smitha, wymienić się swoimi fantazjami, imionami i nazwami firm, w których pracują (w takiej właśnie kolejności).

Chwilę przed tym, jak Adam się ulotnił, wziął od Karoliny numer telefonu, po czym na sekundę, która jakby trwała trochę dłużej, przykleił do jej ust swoje usta. Uśmiechnął się zalotnie i zniknął.

Niestety, jak to w każdej pięknej, choć zarazem tragicznej, baśni bywa, przez kilka kolejnych dni książę nie zadzwonił. A księżniczka zaczęła tę sytuację mocno rozkminiać.

Obiektywnie rzecz biorąc, nie było przecież powodu, dla którego mógłby ją zignorować. To Karolina była tą, która intensywnie swipe’owała w lewo i nie odzywała się po kilku pierwszych randkach. I mimo że tym razem nie była do końca pewna, czy poczuła coś szczególnego do Adama, to chciała móc się tego dowiedzieć i sama zdecydować, w jakim kierunku potoczy się ich znajomość.

W okolicach środy (kiedy pewność, że książę zamilkł na dobre, powinna być już dosyć spora) Karolina zaczęła go usprawiedliwiać. Zastanawiać się, czy jej sposób bycia go przypadkiem nie onieśmielił. Zgadywać, jak bardzo musiał być zajęty. Wymyślać, czy przez przypadek nie podała mu złego numeru telefonu.

Któregoś razu, siedząc z Matyldą na drinku, Karolina stwierdziła jednak, że Adam na pewno odezwie się.. w następny wtorek. To właśnie wtedy startowała olbrzymia kampania firmy, w której obie pracowały.

– Nie ma szans, żeby wtedy sobie o mnie nie przypomniał – powiedziała do przyjaciółki, odtwarzając w głowie słowa szefa marketingu, który obiecywał, że reklamy popularnej marki pojawią się we wszystkich najważniejszych miejscach w mieście – Gadaliśmy całkiem sporo o mojej pracy!

– Karo… – zaczęła Matylda – jak typowi nie będzie zależało, to nie pomoże mu nawet cała Warszawa obklejona t w o i m zdjęciem. Ale jak będzie chciał się odezwać, to po prostu to zrobi. Nie ma takiego czegoś jak bycie zbyt zajętym, zbyt zmęczonym czy zbyt onieśmielonym. Z a w s z e chodzi tylko i wyłącznie o chęci.

No chyba, że jak zwykle podałaś mu nie swoje imię i naprawdę pomyliłaś numer telefonu.